niedziela, 18 maja 2014

Rozdział 1 ~Czemu nie...~

Szatyn właśnie nie dawno się przeprowadził z rodzinnego Meksyku do BA. Dzisiaj miał pierwszy dzień w nowej szkole. Po drodze do placówki wszedł do sklepu i kupił sobie coś do picia. Jak je otworzył kapsel mu upadł na chodnik. Kiedy go podnosił przeczytał napis na jego odwrocie.

- Czemu nie? - powiedziałem do siebie i ruszyłem dalej. 
Nagle zaczęlo padać, wydało mi się to trochę dziwne. Kiedy doszedłem byłem cały mokry napewno zrobie super wrażenie na ludziach z klasy. W sumie podobno do tej szkoły chodzi Fede. Znamy się od zawsze a ja nigdy nie mogłem zapamiętać nazwy jego szkoły. Teraz już dam radę bo sam będę tam chodził. Za 10 minut pierwsza lekcja, jestem strasznie zestresowany bo jest to wf. Zawsze byłem słaby z wf, ledwo co się łapałem na 4. Dobra gdzie tu są przebieranie, muszę się kogoś spytać.
- Eeeee, przepraszam gdzie są przebieralnie. Jestem tu nowy i nie wiem. - spytałem woźnej. 
- Za rogiem w prawo kochaneczku, jak jesteś nowy to pewnie do 1A. To szatnia nr 97 a tu masz kluczyk do szafki. Szybko się wieści rozchodzą. - powiedziała. 
Skinąłem głową dziękując i odeszłam do szafki aby schować rzeczy a potem udałem się do przebieralni. Otworzyłem drzwi oczywiście w środku była już cała część męska mojej klasy. Zaniemówiłem jak zobaczyłem w środku Federico.
- Hej, stary nie widzieliśmy się całe wieki od wczoraj. - powiedział i uściskał mnie po męsku oczywiście. 
- Cześć, Fede wiedziałem, że mnie kochasz ale nie wiedziałem, że aż tak za mną tęsknisz. Obiecuje od dzisiaj będę ci wysyłał buziaczki na dobranoc i śpiewał ci serenadę pod oknem. - powiedziałem i wszyscy zaczęli się śmiać łącznie ze mną. Dziwne bo rzadko się zdarza abym kogoś rozśmieszył, w ogóle rzadko się odzywam.
- Hej, ja jestem Carlo a to reszta chłopaków.
- Leon. - odpowiedziałem. 
- Dobra chłopaki przebieramy się. - krzyknął Fede. 
Wszyscy rzucili się do plecaków i wyjęli strój sportowy. Kiedy zdejmowałem bluzkę rozległ się szmer.
- Leon stary ale ty masz klatę. - powiedział jakiś blondyn, nie wiem dlaczego pasowało do niego Paulo.
- Nie no co ty. To nic takiego, wiesz..... - i znowu odezwał się we mnie stary nie śmiały Leon. 
- Jestem Paulo. - powiedział blondyn. Dzisiaj dzieją się w okół same dziwne rzeczy.
Nagle drzwi otworzyły się mocnym kopniakiem a w drzwiach stanęła blondynka.
- Wyłazić lenie, o nowy dziś jest. Jestem Ludmiła dla przyjaciół Lu dla wrogów bogini uwodzenia. A teraz jazda dupę w troki i ruchy, ruchy, ruchy. - krzyczała dziewczyna.
- Fede czy ona nie była w szkole wojskowej?
- Nie, no co ty?! To córka wf - isty i jakby to ująć. No moja dziewczyna.
- To ty masz dziewczynę! - spytałem zdziwiony.
- Tak ale mów ciszej.
Jak to powiedział nie wiem dlaczego zacząłem się śmiać. Dziewczyna mojego kupla, spojrzała się na mnie. 
- Ty nowy czego się tak śmiejesz? - spytała.
- Nie wiem. - odpowiedziałem nieco speszony ale nadal śmiejąc się. 
- To dobrze już cię lubię. - powiedziała i puściła mi oczko.
Okazało się, że nie Lu a jej ojciec był w wojsku i postanowił pójść z nami na dwór chodziarz padało. Zaraz potem dołączyła do nas reszta dziewczyn. Najpierw był raport, potem rozgrzewka i graliśmy w nogę. Boisko było strasznie ślisko ale trener tylko na nas wrzeszczał i kazał nam się wziąć w garść. Jak akurat biegłem do piłki wpadłem na jakąś dziewczynę. Kiedy podniosłem głowę zatonąłem w jej oczach barwy ciemnej czekolady.
- Przepraszam. - powiedzieliśmy równo i zaśmialiśmy się.
- Jestem Violetta.
- Leon. - powiedziałem i uśmiechnąłem się. 
Nagle podbiegł do nas Fede.
- Ej zderzyli się wiecie co to oznacza? - krzyknął jak w jakimś reality show.
Nagle wszyscy zaczęli krzyczeć.
- Całuj, całuj, całuj!!
- Później ci wyjaśnię. - powiedziała szatynka i wbiła się w moje usta. Oddałem pocałunek a wokoło słychać było wiwaty. 
- Jeszcze, jeszcze! 
Violetta mocniej naparła na mnie i dalej trwaliśmy w tak magicznej chwili. Po prostu magia zakochałem się w deszczu. Jak już oderwaliśmy się od siebie spojrzeliśmy sobie w oczy. Dziewczyna wyglądała pięknie nawet z mokrymi włosami i wodą cieknącą po twarzy. Na koniec jeszcze raz musnęła moje usta. Wszyscy dokoła gwizdali i wykrzykiwali nasze imiona. 
- Leon,  Violetta, Leon, Violetta. - krzyczeli i nagle przyszło mi coś do głowy. " Leon i Violetta, Leonetta" Fajnie to brzmi leonetta. 
___________________________________________________
Tak się prezentuje pierwszy rozdział. Czekam na komentarze. 
5 kom. = next. 

czwartek, 1 maja 2014

Prolog

Czasem jest nam trudno jest się przłamać zacząć nowy rozdział w swoim życiu. Taki właśnie problem miał problem młody chłopak. Nazywał się Leon Verdas, z natury był nieśmiały, jednak gdy komuś zaufał stawał się zupełnie inny. Uśmiechnięty, roześmany pełen chumoru i pozytywnej energii.  Do grupki przy których był poprostu sobą należeli jego najlepsi kumple: Fede, Maxi i Andres. Niedługo wszystko miało się w jego życiu zmienić nagła przeprowadzka, utrata ukochanej siostry i miłość...
***
Jest na świecie taki typ ludzi ukrywający siebie pod grubą maską. Z ukrytą osobowością, stłumionym charakterem i głęboko schowanym osobistym "ja". Takie osoby chcą wtopić się w tłum, upodobnić się do reszty, zatuszować własne problemy i żyć jak inni. Do takich ludzi należy Violetta Castillo, cheerleaderka, najlepsza uczennica, przewodnicząca samorządu szkolnego a do tego miła i uczynna. Z zewnątrz piękna dziewczyna z uśmiechem nie schodzącym z twarzy, w środku zakompleksiona, delikatna, wrażliwa na słowo dziewczyna. Pomimo swojej popularności nie ma prawdziwej przyjaciółki. Bardzo trudno zyskać jej zaufanie, ale bardzo łatwo można nim obdażyć nią. Los postanowił jej na drodze niedługo postawić kilka trudnych decyzji, stratę kogoś bardzo ważnego i miłość o którą będzie musiała walczyć do ostatniej kropli z żył. 
***
Dwoje nieznanych sobie nastolatków, a tak dużo mają wspólnego. Co się stanie gdy się spotkają. Czy uczucie przetrwa czy może umrze z wycieńczenia w bitwie. 
_______________________________________________________________________
A oto i prolog no i takie coś wymyśliłam po przeczytaniu napisu z tymbarka. Oczywiście czekam na komentarze. Jeżeli ktoś zauważy jakieś podobieństwo do jakiegoś bloga niech pisze ale przyrzekam, że od nikogo nie ściągałam ani nie inspirowałam się niczyjim blogiem. Moją inspiracją był napis z tymbarka na prawdę. No to przypominam o komentowaniu. 



TO KONIEC!

Straciłam chęć do pisanie tego opowiadania. Od dłuzszego czasu patrze sie w pustą stronę i nie wiem co napisać. Postanowiłam więc zacząć inne opowiadanie, na które pomysł podsuneły mi kapsle z tymbarka :D. Serio, tak już mam inspirują mnie różne rzeczy(nawet totalnie bezsensu) . Jeszcze dzisiaj dodam prolog nwm jak z rozdziałem ale postaram się jak najszybciej. Pozdrawiam Carmen

sobota, 1 marca 2014

Rozdział 4 ~"Aniołem tyle, że upadłym..."~

Leon i Fede kłócą się od dobrej godziny. To najdziwniejsza noc jaką w życiu szatynka przeżyła. Nagle słyszała jak ktoś upada i warkot, warkot jakby wilka. Przerażona wybiegła z pokoju i zobaczyła pięknego wilka nachylonego nad Leonem. Zaczęła krzyczeć kiedy spostrzegła rozerwane ciuchy jej brata.

- Zostaw go!! - krzyczała
Z pyska wilka wydobył się dźwięk podobny do śmiechu ale bardzo osobliwego. 
- Co się śmiejesz, gdzie jest Fede. Wiem, że mnie rozumiesz. 
Zwierzak tylko się  zamachnął ogonem i nachylił się nad Verdasem.  Łapą machnął nad jego twarzą.  
Leon chciał coś powiedzieć ale zabrakło mu sił, 10 minut walki z przerośniętym wilczurem wykończyło go.  Nie mógł nawet ruszyć palcem u nogi.
 - Leon!!!!! - krzyknęła Violetta kiedy zwierze przejechało pazurami po ramieniu chłopaka. 
Dziewczyna podbiegła do szatyna i pociągnęła go do tyłu.  
- Słyszysz mnie? - powiedziała nachylając się nad twarzą chłopaka. 
Odpowiedziała jej tylko cisza. Ponowiła pytanie tylko głośniej, znowu nic. Spróbowała jeszcze raz jednak i tym razem nie otrzymała odpowiedzi. Pod wpływem emocji z jej ust wylał się potok przekleństw. 
- To przez ciebie! - wrzasnęła w kierunku wilka. - Jak mogłeś go zranić!? Jesteś potworem! Zraniłeś Leona i zrobiłeś coś z Fede! Jednak rozumiesz mnie jesteś jakiś wytresowany? Zresztą co ja się pytam i tak mi nie odpowiesz. Jesteś tylko zwykłym okrutnym zwierzęciem. 
Dziewczyna ostatni płomyk wściekłości wyładowała waląc wilka w pysk. On tylko zaskomlał i skulił się  z bólu. 
Violetta odwróciła na chwilę głowę a gdy wróciła do poprzedniego ustawienia na miejscu gdzie wcześniej leżał wilk był człowiek. Szatynka rozpoznała w nim brata, własnego brata. Miał na sobie tylko bokserki i podkoszulkę. 
- Fede?
- Cholera jasna,  mój nos. 
Kiedy chłopak uniósł głowę całą twarz miał zalaną krwią z nosa. 
- Violetta ja...
- Nie zbliżaj się do mnie. Jesteś potworem.
- To nie tak jak myślisz, ja po prostu jestem trochę inny niż ty.
- Trochę! Trochę! Jesteś kłamliwym podziemnym.
- Skąd znacz to określenie? 
- Jakbyś interesował się tym co czytam wiedział byś. 
- Proszę cie podaj tytuł!
- Nie sam się domyśl, nie pomagam mordercom. 
- Ale ja nikogo nie zabiłem.
- To dlaczego on nie odpowiada!? 
- Bo jest nieprzytomny. Zaraz się ocknie.
- Potwór.
Fede tylko westchnął i przyznał siostrze w myślach rację. Był potworem zranił własnego przyjaciela. Skrzywdził go, zadał mu ból. Nie był godzien się nazywać siebie bratem Violetty Castillo  i przyjacielem Leona Verdasa. Nie wiedział, że jest taki dziki. 
Kiedy brunet myślał jego sistra klęczała przy ciele Leona. 
- Proszę cię odezwij się.  Rusz się zrób cokolwiek. Leon błagam. - powiedziała i położyła głowę na jego koszuli mocząc ją łzami. 
- Violetta? - powiedział zdziwiony Leon gdy się przebudził.
- Obudziłeś się. Nie wiesz jak się martwiłam. 
- Już dobrze. Auuuu jak boli! - krzyknął gdy chciał unieść ramię.
- Cholera zapomniałam o twoim ramieniu zaraz przyniosę bandaże.
- Vilu nie potrzebuje bandaży zaraz wszystko będzie dobrze. 
- Ale podrapał cię ten, ten potwór.
- Violetta to twój brat i masz się tak o nim nie wyrażać. 
- Ale on cię skrzywdził.
- Nie pierwszy raz. Wiedziałem kim się stał i liczyłem się z tym, że może wybuchnąć. To moja wina, gdybym się nie kłócił to by nic się nie stało. On tego nie chciał, nienawidzi się za to kim jest. Nie pogarszaj sprawy.
Szatynka zrobiła wielkie oczy, ale nie dlatego, że słowa Leona ją zabolały tylko dlatego, że jego rana zaczęła powoli znikać.
- Nie bój się. Jak jesteś niezwykły tak się dzieje. - powiedział uspakajającym tonem szatyn.
Violetta nie wiedziała co się dzieje. Czuła się jak w środku jakiejś telenoweli. Wszyscy dookoła niej byli inni niż normalni ludzie. Tylko teraz nasuwa się pytanie kim jest Leon?
- Kim ty jesteś? To znaczy czy ty... no kurde...no - mówiła półgłosem Viola.
- Aniołem tyle, że upadłym.
- Ale jak?
- Można powiedzieć, że jako 13 latek miałem dość życia anioła i zbuntowałem się. Za karę zesłali mnie na ziemię razem z moimi rodzicami bo mnie poparli. Odebrali mi tylko nieśmiertelność niczego innego dlatego moje rany szybko się goją. Mieliśmy przywódcę głównego Anioła, któremu tylko przestrzeganie prawa w głowie. Miał na imię Ismael.
Szatynce się zrobiło słabo, dostała za dużo informacji na raz. Zakręciło jej się w głowie i straciła przytomność. Przez długi czas dziewczyna mimo starań chłopaków nie odzyskiwała świadomości. Była w innym świecie. Świecie pełnym magii. Widziała w nim Leona z pięknymi czarnymi skrzydłami. Ona była ubrana w czerń, a na jej ciele były dziwne czarne znaki. W jej ręce spoczywał jeszcze dziwniejszy przedmiot. Wyczuła w kieszeni coś twardego i ostrego, gdy to wyjęła w jej ręce pojawił się nóż.
Pomimo późnej godziny na lotnisku stoi młody Hiszpan. Od równej godziny czeka na taksówkę, która się wyraźnie spóźnia. Brunet zdenerwowany krążył w kółko z walizką. Kiedy podjechała taksówka był bliski ataku wściekłości. 
- Proszę pana ile można czekać? - spytał.
- Przepraszam były korki. 
Resztę drogi do domu chłopak spędził w ciszy. By przypadkiem nie palnąć czegoś głupiego. 
Pod jego domem czekała na niego młoda dziewczyna. Była już w piżamie. 
- Bella! Co ty robisz  w piżamie o tej porze przed domem?
- Postanowiłam cię powitać braciszku. Jak tam było w domku? 
- Dobrze a teraz otwieraj bo mam ciężką walizkę.
Diego i jego siostra spędzili jeszcze jakieś 15 minut na rozmowie. Potem jedno i drugie poszło już do łóżek.
Obojgu śniło się to samo, dom.
___________________________________________
No i macie rozdział. Wiem jest totalnie do kitu. A no i kto się spodziewał, że wprowadzę tu fantasty no kto?Pewnie nikt. Leoś upadłym aniołkiem, oj mój kochany buntownik. Violettę to łatwo odgadnąć z jej snu kim będzie. No i wprowadziłam Diego do obiegu i jego siostrę Bellę(imię wybrane niczym się nie sugerując). Jak wam się podobał zniosę wszelką krytykę, tylko ładnie sformułowaną. 
Pozdro Carmenia

środa, 29 stycznia 2014

Rozdział 3 ~~Dziwna noc...~

[...] wtargnął Fede. Jak zobaczył Leona całującego się z Violettą natychmiast zmienił nastawienie.
Chłopak i dziewczyna kiedy zauważyli bruneta stojącego w drzwiach odskoczyli od siebie jak oparzeni.  Szatynka się zaczerwieniła i czuła się zawstydzona tą sytuacją.
- Co tu się dzieje? CO?
- Fede ja tylko to nie.. - zaczęła tłumaczyć szeptem dziewczyna.
- Oj zamknij się Violetta. To jego wina. Wiesz co myślałem, że jesteśmy przyjaciółmi.
Leon spokojnym głosem, a Fede wydzierając się kontynuowali rozmowę.
- Fede, to ja go pocałowałam! On jest nie winny!!! - krzyknęła Violetta.
- Nie broń go, chyba wiem co widziałem. Macie godzinę nic ponad to. Jest 20.34 o 21.34 Violetta ma być w domu.
- Dobrze ale obiecaj, że nic nie powiesz mamie?
- Ok nie powiem ani słówka.
Kiedy wyszedł wrócili do próby. Jak minęło 30 minut szatyn wstał i spakował dziewczynie nuty.
- Mamy jeszcze czas. Czemu mnie pakujesz do mnie jest 10 min.
- Pójdziemy inną drogą.
Kiedy wyszli Leon poprowadził dziewczynę przez park. Zatrzymał się przy wielkim drzewie.
- Gdzie jesteśmy?
- W magicznym miejscu. - odparł szatyn i wziął szatynkę na ręce.
Ona zaskoczona chciała coś powiedzieć, ale nie zdążyła bo on zaczął wspinać się na drzewo. Posadził ją na najgrubszej gałęzi i objął ramieniem. Widok był przepiękny, dom Violi wyglądał na bardzo mały. Dwoje młodych było tak zapatrzonych, że nie zauważyło upływu czasu. Kiedy dziewczyna chciała ująć rękę chłopaka zobaczyła, że za 5 minut ma być w domu. Przerażona zaczęła szturchać szatyna, który po chwili zrozumiał o co chodzi. Wzioł ją na ręce i zeskoczył w dół. Zaczął biec w stronę domu Violetty, kiedy postawił dziewczynę w drzwiach stanoł Fede.
- Przynajmniej jesteście na czas. - powiedział i zamknął drzwi. Szatynka spojrzała na niego z wyrzutem.
- Oj córciu Fede mi wszystko powiedział. Szatynka rzuciła nienawistne spojrzenie bratu i wybiegła bez niczego. Nagle wpadła na jakiegoś chłopaka. Nie myśląc wiele myśląc przytuliła się do niego.
- Violetta?
- Leon? On jest okropny obiecał... Dlaczego?
- O co chodzi? - spytał.
Szatynka opowiedziała wszystko chłopakowi, kiedy zaproponował jej, że ją odprowadzi. Ona prawie się wydarła odmawiając.Leon przerażony wzioł ją do domu. Była cała przemaznięta więc położył ją do siebie do pokoju. Kiedy on szykował sobie herbatę do domu wszedł zdenerwowany zaczął krzyczeć. Violetta wszystko słyszała i po raz kolejny dziękowała w duszy, że ma bardzo czuły słuch i śmiała się, że jest jak wilk. ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^ Hej dodałam wreszcie rozdział jak myślicie co się stanie. Następny rozdział nie wiem kiedy bo pisze na tel. Besos

czwartek, 16 stycznia 2014

Zostałam nominowana do LBA :)

Hurra zostałam nominowana do LBA na blogu: http://leonetta-miloscodpierwszegowejrzenia.blogspot.com/ .
Oto pytania, któtre dostałam:
1. Tini vs Jorge?
Jorge
2. Diegoletta vs Leonetta?
Leonetta
3. Jakie chciałabyś żeby twój chłopak miał włosy?
Jasny brąz lovciam szatynów
4. Tini vs Mechi?
Raczej Tini
5. Kim chciałabyś zostać w przyszłości?
Architektem wnętrz lub domów.
6. Koło jakiego dużego miasta mieszkasz?
Koło Wawy ma 30 minut.
7. Jakiego zwierzaka lubisz najbardziej i czy jakiegoś masz?
Moje ulubione zwierzęta to psy. Mam w domu 2 psy i kota.
8. Jaką piosenkę najbardziej lubisz?
Z Violetty to Podemos, a w ogóle to Chyba się zakochałem poparzonych kawą trzy.
9. O czym marzysz?
O założeniu własniej firmy i o szczęśliwej rodzińce.
10. Jakie jest twoje hobby?
Śpiew, gra na pianinie i blog <3 .
11. Co sądzisz o moim blogu?
Super
Swoje nominacje dodam później. Dobra paptki idę pisać rozdział.

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Mam pytanko...

Checie, żebym napisała one shota? Jeśli tak to piszcie oczym. Ostatnio mi się nudzi i nie mam weny na następny rozdział... Ale możecie mi pomóc waszymi prośbami o one shota. Plose piszcie w komach, plossssse (tu wyobraź sobie mine zbitego pieska)