[...] wtargnął Fede. Jak zobaczył Leona całującego się z Violettą natychmiast zmienił nastawienie.
Chłopak i dziewczyna kiedy zauważyli bruneta stojącego w drzwiach odskoczyli od siebie jak oparzeni. Szatynka się zaczerwieniła i czuła się zawstydzona tą sytuacją.
- Co tu się dzieje? CO?
- Fede ja tylko to nie.. - zaczęła tłumaczyć szeptem dziewczyna.
- Oj zamknij się Violetta. To jego wina. Wiesz co myślałem, że jesteśmy przyjaciółmi.
Leon spokojnym głosem, a Fede wydzierając się kontynuowali rozmowę.
- Fede, to ja go pocałowałam! On jest nie winny!!! - krzyknęła Violetta.
- Nie broń go, chyba wiem co widziałem. Macie godzinę nic ponad to. Jest 20.34 o 21.34 Violetta ma być w domu.
- Dobrze ale obiecaj, że nic nie powiesz mamie?
- Ok nie powiem ani słówka.
Kiedy wyszedł wrócili do próby. Jak minęło 30 minut szatyn wstał i spakował dziewczynie nuty.
- Mamy jeszcze czas. Czemu mnie pakujesz do mnie jest 10 min.
- Pójdziemy inną drogą.
Kiedy wyszli Leon poprowadził dziewczynę przez park. Zatrzymał się przy wielkim drzewie.
- Gdzie jesteśmy?
- W magicznym miejscu. - odparł szatyn i wziął szatynkę na ręce.
Ona zaskoczona chciała coś powiedzieć, ale nie zdążyła bo on zaczął wspinać się na drzewo.
Posadził ją na najgrubszej gałęzi i objął ramieniem. Widok był przepiękny, dom Violi wyglądał na bardzo mały. Dwoje młodych było tak zapatrzonych, że nie zauważyło upływu czasu. Kiedy dziewczyna chciała ująć rękę chłopaka zobaczyła, że za 5 minut ma być w domu. Przerażona zaczęła szturchać szatyna, który po chwili zrozumiał o co chodzi. Wzioł ją na ręce i zeskoczył w dół. Zaczął biec w stronę domu Violetty, kiedy postawił dziewczynę w drzwiach stanoł Fede.
- Przynajmniej jesteście na czas. - powiedział i zamknął drzwi. Szatynka spojrzała na niego z wyrzutem.
- Oj córciu Fede mi wszystko powiedział.
Szatynka rzuciła nienawistne spojrzenie bratu i wybiegła bez niczego. Nagle wpadła na jakiegoś chłopaka. Nie myśląc wiele myśląc przytuliła się do niego.
- Violetta?
- Leon? On jest okropny obiecał... Dlaczego?
- O co chodzi? - spytał.
Szatynka opowiedziała wszystko chłopakowi, kiedy zaproponował jej, że ją odprowadzi. Ona prawie się wydarła odmawiając.Leon przerażony wzioł ją do domu. Była cała przemaznięta więc położył ją do siebie do pokoju. Kiedy on szykował sobie herbatę do domu wszedł zdenerwowany zaczął krzyczeć. Violetta wszystko słyszała i po raz kolejny dziękowała w duszy, że ma bardzo czuły słuch i śmiała się, że jest jak wilk.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Hej dodałam wreszcie rozdział jak myślicie co się stanie. Następny rozdział nie wiem kiedy bo pisze na tel. Besos
Super
OdpowiedzUsuńKiedy next?
Usuń